poniedziałek, 22 czerwca 2015

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Start

Wyjeżdżając poza Wrocław czułem się jakbym działał wbrew zasadom, prawie łamał prawo, bo kto teraz jeździ na 1,5 miesięczne wakacje? Zacząłem pedałować przez Wrocław z niedowierzaniem że to już że się właśnie udaje - jakbym uciekał na wagary. Faktem jest że kasę odłożyliśmy na wyjazd, mamy to szczęście że mamy czas, a mimo wszytko mentalnie uchylałem się od obowiązków. Chore ?

W takiej podróży, podobnie jak przy wchodzeniu na górę czy przy starcie samolotem - zwykły świat szybko staje się trochę abstrakcyjnym bytem gdzieś tam daleko. Drugiego dnia, po tym jak nabraliśmy już tego odpowiedniego dystansu widzimy osobnych ludzi jak osobne galaktyki zanurzone w swoich kosmosach: gość odczytujący stan gazomierza na ulicy do kogoś przez telefon, dziewczyna opowiada koleżankom jak jej nowy brat będzie miał na imię, ktoś tam wymiata miotłom pajęczyny w działkowej altance czy facet w samochodzie na parkingu dygujący orkiestrą z radia. Tempo podróży rowerowej pozwala anonimowo ocierać się o te sytuacje. Ludzie są blisko i jednocześnie daleko.




Kierunek typowo Polski - zachód.

Plan jest. Mapy ściągam. Start: jutro :)