środa, 15 lipca 2015

Lago di Como

Dziś dotarliśmy nad Como. Wielkie, piękne siedlisko turystów. Jutro będziemy je objeżdżać od północy i od zachodu trochę. Dziś wyjątkowo dużą część dnia spędziliśmy relaksując się w miasteczkach. Teraz znowu jesteśmy rozbici w dolinie tej rzeki co wczoraj tyle że już blisko jeziora. To był kolejny lipcowy dzień we Włoszech. Nawet gdy wieczorem wyciągałem metalowy korkociąg pałętający się na dnie sakwy to był on rozgrzany. Teraz zaś wino się kończy, ćwierkają polne myszy, piszczą jaskółki, w oborze słychać jakieś brzęczące maszyny, szum krów z zagrody obok, muczenie samochodów na krajówce nieopodal i odległe grzmoty - bo co to może być innego ? Chmury z północy rozpłynęły się totalnie, na południu się rozrzedzają, ale na zachodzie nad jeziorem zaczęły się wypiętrzać.

https://goo.gl/photos/B8ibgv1pnBCx8X686

Rano powietrze było rześkie, chłodne, po wschodzie słońca zatrzymaliśmy się na kawę. W kafejce obserwowaliśmy miejscowych robotników, karabinieri, biznesmenów. Pojawiają się i znikają, a my trwamy tam czytając książki. Chłoniemy ten ich poranny rytuał. Później przejeżdżaliśmy przez wąskie uliczki starych włoskich osad. Widoki dziś były zajmujące - szczyty górskie po obu stronach. Widzieliśmy te które maja po 1600 m. Za nimi czasem widać było te co maja 2400 m., 3100 m. Lekki zjazd wzdłuż turkusowej rzeki od której biło chłodem, niebo bezchmurne - wakacje.

Kąpaliśmy się dziś w strumieniu i rzece Adda ale już nie była tak lodowata jak wczoraj, 20 km wcześniej. W jeziorze Como oczywiście też się schłodziliśmy ale już nie tak efektywnie - w porównaniu do rzeki to w zasadzie była zupa.

Lago di Como