niedziela, 19 lipca 2015

Passo del Lucomagno

2100 kilometr. Pada. Przejechaliśmy przełęcz Luco Magno - Jedna na wschód od Gotharda. Gothard ładnie wygląda na zdjęciach ze swoimi serpentynami, ale nasza mapa wyróżnia trasę widokową na przełęczy Luco Magno. To było nasze najwyższe przewyższenie - 1600m.

https://goo.gl/photos/oA2PCJk2p8onQwY37

Każdy dzień jest inny, ma swoją dynamikę, nastroje, pogodę. Zmieniają się krajobrazy, ludzie, języki. Cały czas jak w jakimś ogromnym kalejdoskopie napędzanym własnymi nogami. Dzisiaj włoskie pozdrowienia zmieniły się w niemieckie po drugiej stronie góry.  Zmieniają się sklepy, produkty, ceny, samochody i waluty. Nieustannie jesteśmy w drodze, bez punktu zaczepienia. Dostosowujemy: trasę gdy się pogubimy i pory posiłków gdy zdobywamy przełęcz. Nocleg, nigdy nie wiadomo gdzie wypadnie, można jedynie na mapie szukać odpowiedniej przestrzeni np. porozstawiane domki na polach z dala od miast. Kąpiemy kiedy się da, ale nie zawsze idziemy spać czyści. Z czasem od tego tempa i mnogości zdarzeń chronologia w mózgu parcieje. Już po południu trzeba odtwarzać trasę wspak żeby sobie przypomnieć gdzie się spało. Wieczorem, poranek tego samego dnia może się wydawać równie odległym epizodem że nie sposób go odróżnić od wcześniejszych poranków. Od tych dziesiątków miejsc w których zatrzymujemy się na te kilka godzin, na sen. Z czasem trudno ustalić już kolejność dni. Trzeba więc wędrować w czasie wspomnień i znajdować jakieś odniesienia. Teren, pogodę, zdarzenia: zakupy w sklepach, rozmowy z lokalsami, noclegi w burzy, kąpiele w strumeiniach, przełęcze z tunelami, owsianki z melonami. Cała ta masa wydarzeń przepływa jak strumień a w sumie w pamięci odkładają się jedynie jakieś drobne osady…

https://goo.gl/photos/oA2PCJk2p8onQwY37

https://goo.gl/photos/oA2PCJk2p8onQwY37

https://goo.gl/photos/oA2PCJk2p8onQwY37