| Walensee |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwajcaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwajcaria. Pokaż wszystkie posty
środa, 22 lipca 2015
Klausen Pass
Etykiety:
Klausen Pass,
podróż,
Polska Czechy Austria Włochy Szwajcaria,
rower,
Szwajcaria,
wyprawa
Lokalizacja:
Klausenpass, 8751 Spiringen, Switzerland
poniedziałek, 20 lipca 2015
Ren
Wieczorem z trudem znajdujemy odpowiednie gospodarstwo żeby zapytać o nocleg. Zwykle szukamy przestrzeni na mapie z gospodarstwami porozrzucanymi z dala od miast , miasteczek i głównych dróg. Lecz dzisiaj w pierwszych trzech nikogo nie było, potem nam pokazali jakiś tam-dalej-kemping, a byliśmy już zmęczeni i nie chciało nam się dalej szukać. W takich mizernych nastrojach po kilkudziesięciu kilometrach jazdy i rozglądania się za noclegiem trafiliśmy farmę która trochę wyglądała jak polskie gospodarstwo. Może dlatego że panował tam stosunkowo większy nieład i dziwne rozmieszczenie budynków? W każdym bądź razie tam nas przyjęli, udostępnili oborę z sianem, pokojem do bilarda i prysznicem z ciepłą wodą.
Wieczorem gospodarz zaganiał cielaki do obory i mówił coś do nich. Cmokał, buczał jakieś niemieckie półsłówka, tak że nikt, a tylko on sam rozumiał co chce powiedzieć. Ale potem zaczął namawiać tym chrząkaniem opornego cielaka co się wyłożył już na trawie. No i spróbowałem sobie wyobrazić że jestem tym cielakiem. Faktycznie, przy odrobinie chęci z samej tylko intonacji zrozumiałem gościa, cielak też.
Rano obudziło nas krzątanie się syna rano w dojarni. Przypominam sobie z książki Stasiuka jak z nostalgią wspominał babkę dojącą w ciemnościach. Ciemności już nie ma ale krowy dzwonią dzwonkami, wstaje słońce gdzieś za górami, po gospodarstwie przechadza się kot. Można by się wkręcić w sielskość sytuacji lecz ten moment przerywa włączona muzyka disco hits z radia. Chłopak wpina krowy w automatyczne dojarki - ende.
| Świetne widoki na trasie pomiędzy Castrisch a Bonaduz. |
Wieczorem gospodarz zaganiał cielaki do obory i mówił coś do nich. Cmokał, buczał jakieś niemieckie półsłówka, tak że nikt, a tylko on sam rozumiał co chce powiedzieć. Ale potem zaczął namawiać tym chrząkaniem opornego cielaka co się wyłożył już na trawie. No i spróbowałem sobie wyobrazić że jestem tym cielakiem. Faktycznie, przy odrobinie chęci z samej tylko intonacji zrozumiałem gościa, cielak też.
| Gdzieś tam w oddali Laxx. |
Rano obudziło nas krzątanie się syna rano w dojarni. Przypominam sobie z książki Stasiuka jak z nostalgią wspominał babkę dojącą w ciemnościach. Ciemności już nie ma ale krowy dzwonią dzwonkami, wstaje słońce gdzieś za górami, po gospodarstwie przechadza się kot. Można by się wkręcić w sielskość sytuacji lecz ten moment przerywa włączona muzyka disco hits z radia. Chłopak wpina krowy w automatyczne dojarki - ende.
Etykiety:
Bonaduz,
Castrisch,
Polska Czechy Austria Włochy Szwajcaria,
Ren,
rowery,
Szwajcaria,
wyprawa
Lokalizacja:
Grisons, Switzerland
niedziela, 19 lipca 2015
Passo del Lucomagno
2100 kilometr. Pada. Przejechaliśmy przełęcz Luco Magno - Jedna na wschód od Gotharda. Gothard ładnie wygląda na zdjęciach ze swoimi serpentynami, ale nasza mapa wyróżnia trasę widokową na przełęczy Luco Magno. To było nasze najwyższe przewyższenie - 1600m.
Każdy dzień jest inny, ma swoją dynamikę, nastroje, pogodę. Zmieniają się krajobrazy, ludzie, języki. Cały czas jak w jakimś ogromnym kalejdoskopie napędzanym własnymi nogami. Dzisiaj włoskie pozdrowienia zmieniły się w niemieckie po drugiej stronie góry. Zmieniają się sklepy, produkty, ceny, samochody i waluty. Nieustannie jesteśmy w drodze, bez punktu zaczepienia. Dostosowujemy: trasę gdy się pogubimy i pory posiłków gdy zdobywamy przełęcz. Nocleg, nigdy nie wiadomo gdzie wypadnie, można jedynie na mapie szukać odpowiedniej przestrzeni np. porozstawiane domki na polach z dala od miast. Kąpiemy kiedy się da, ale nie zawsze idziemy spać czyści. Z czasem od tego tempa i mnogości zdarzeń chronologia w mózgu parcieje. Już po południu trzeba odtwarzać trasę wspak żeby sobie przypomnieć gdzie się spało. Wieczorem, poranek tego samego dnia może się wydawać równie odległym epizodem że nie sposób go odróżnić od wcześniejszych poranków. Od tych dziesiątków miejsc w których zatrzymujemy się na te kilka godzin, na sen. Z czasem trudno ustalić już kolejność dni. Trzeba więc wędrować w czasie wspomnień i znajdować jakieś odniesienia. Teren, pogodę, zdarzenia: zakupy w sklepach, rozmowy z lokalsami, noclegi w burzy, kąpiele w strumeiniach, przełęcze z tunelami, owsianki z melonami. Cała ta masa wydarzeń przepływa jak strumień a w sumie w pamięci odkładają się jedynie jakieś drobne osady…
Każdy dzień jest inny, ma swoją dynamikę, nastroje, pogodę. Zmieniają się krajobrazy, ludzie, języki. Cały czas jak w jakimś ogromnym kalejdoskopie napędzanym własnymi nogami. Dzisiaj włoskie pozdrowienia zmieniły się w niemieckie po drugiej stronie góry. Zmieniają się sklepy, produkty, ceny, samochody i waluty. Nieustannie jesteśmy w drodze, bez punktu zaczepienia. Dostosowujemy: trasę gdy się pogubimy i pory posiłków gdy zdobywamy przełęcz. Nocleg, nigdy nie wiadomo gdzie wypadnie, można jedynie na mapie szukać odpowiedniej przestrzeni np. porozstawiane domki na polach z dala od miast. Kąpiemy kiedy się da, ale nie zawsze idziemy spać czyści. Z czasem od tego tempa i mnogości zdarzeń chronologia w mózgu parcieje. Już po południu trzeba odtwarzać trasę wspak żeby sobie przypomnieć gdzie się spało. Wieczorem, poranek tego samego dnia może się wydawać równie odległym epizodem że nie sposób go odróżnić od wcześniejszych poranków. Od tych dziesiątków miejsc w których zatrzymujemy się na te kilka godzin, na sen. Z czasem trudno ustalić już kolejność dni. Trzeba więc wędrować w czasie wspomnień i znajdować jakieś odniesienia. Teren, pogodę, zdarzenia: zakupy w sklepach, rozmowy z lokalsami, noclegi w burzy, kąpiele w strumeiniach, przełęcze z tunelami, owsianki z melonami. Cała ta masa wydarzeń przepływa jak strumień a w sumie w pamięci odkładają się jedynie jakieś drobne osady…
Etykiety:
Lukmanier Pass,
Passo del Lucomagno,
Polska Czechy Austria Włochy Szwajcaria,
pordóż,
rower,
Szwajcaria,
wyprawa
Lokalizacja:
Lukmanier Pass, Switzerland
Subskrybuj:
Posty (Atom)